Jak podaje "Wyborcza, akt oskarżenia w tej sprawie jest w warszawskim sądzie. Gazeta opisuje ją na podstawie akt i oskarżenia prokuratury.
Chodzi o tzw. oszustwo "na prezesa" - polega ono na tym, że ktoś podszywał się pod prezesa z centrali i dzwonił do spółki zależnej winnym kraju. "Schlebiał jej szefowi, mówiąc, że jest niezastąpiony, i prosił o wykonanie przelewu. W ten sposób na 2 mln euro prawie udało się oszukać nawet Pałac Elizejski, ale ktoś W ostatniej chwili zablokował przelew" - opisuje dziennik.
W zawiłej sprawie z udziałem Bogusława B. dokonano oszustwa na kwotę 2,7 mln euro. Sam b. do przestępstwa się nie przyznał. Prokuratura jednak mu nie uwierzyła.
Więcej na ten temat można znaleźć w środowej "Gazecie Wyborczej".
(abs)