Gigantyczna awantura w Sejmie z powodu weta prezydenta do ustawy o uzgodnieniu płci. Połączone sejmowe komisje zdrowia oraz sprawiedliwości i praw człowieka zarekomendowały ostatecznie odrzucenie weta. Nie udało się jednak wybrać posła sprawozdawcy. To oznacza, że głosowania w tej sprawie nie było w porannym bloku. Ponieważ Sejm zakończył o godz. 11 ostatnie posiedzenie w tej kadencji, ustawy nie ma.

Podczas wspólnego posiedzenia komisji doszło do potężnej awantury, nie udało się wybrać posła sprawozdawcy /Tomasz Gzell /PAP

Sprawozdawcy nie udało się wybrać po potężnej awanturze. Z tego powodu głosowania nie było w porannym bloku i weto nie zostało odrzucone. Sprawą nie zajmie się też kolejny Sejm, bo obowiązuje tzw. dyskontynuacja a to oznacza, że ustawy nie ma.

Było to drugie głosowanie tego wniosku. W pierwszym nie wzięła udział duża część posłów. Jego wyniku nie chciała uznać PO. W pierwszym głosowaniu komisja opowiedziała się za podtrzymaniem prezydenckiego weta.

Choć w kolejnym głosowaniu rekomendowano odrzucenie weta, wniosek o ponowne rozpatrzenie ustawy nie był głosowany, ponieważ komisjom zdrowia oraz sprawiedliwości i praw człowieka nie udało się wybrać posła sprawozdawcy, a tym samym przyjąć sprawozdania. A bez tego - jak tłumaczyła prowadząca obrady Stanisława Prządka (SLD) wniosek nie może być głosowany.

Grodzka: PO zablokowała głosowanie nad wetem z powodów politycznych

Posłanka Anna Grodzka, która zgłosiła projekt ustawy o uzgodnieniu płci, oświadczyła, że Platforma Obywatelska "z powodów czysto politycznych, sztuczkami formalnymi zablokowała możliwość głosowania" nad wetem prezydenta do tej ustawy. Jej zdaniem, to efekt tego, że Platforma obawia się o wynik głosowania ws. weta.

Wszystko wynika stąd, że PSL wymyśliło sobie koncepcję wielkiej koalicji, w której pan premier Piechociński chciałby zostać premierem i PSL odmówiło jednolitego głosowania czy głosowania w ogóle. To jest rzecz absolutnie niedopuszczalna - oświadczyła Grodzka.

Pierwszy raz widzę - mówiła Grodzka z mównicy sejmowej - żeby z powodu niewybrania posła sprawozdawcy, ustawa, nad którą pracowaliśmy wspólnie przez całą kadencję, nie była głosowana. Jak dodała, to ustawa, która dotyczy dobra niewielkiej grupy osób, ale które wymagają pomocy Sejmu.

Kidawa-Błońska: Nie było większości, by odrzucić weto prezydenta

PO nie bała się głosować, ale wiedzieliśmy, że na sali sejmowej nie będzie dziś większości - tłumaczy marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO). Wiemy, jakie jest stanowisko naszego klubu, ale wiedzieliśmy od początku, że nie ma większości - podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że Platforma miała pewność, że w głosowaniu nie udałoby się odrzucić prezydenckiego weta, bo "jeden z klubów, koalicjant nie chciał głosować za tą ustawą".
Tej ustawy nie ma, ale mam nadzieję, że nowy Sejm będzie miał odwagę i ta ustawa wróci - dodała.

Prezydent: Ustawa pełna luk i nieścisłości

Ustawę o uzgodnieniu płci prezydent zawetował tydzień temu. Ustawa - jak wielokrotnie przekonywali jej autorzy - dotyczy wyłącznie procedur prawnych, nie dotyka kwestii medycznych. W trakcie prac parlamentarnych projekt zgłoszony przez Annę Grodzką (niezrz.) dość znacząco zmienił swój pierwotny kształt - został okrojony do kwestii, które nie budziły kontrowersji.

Kancelaria Prezydenta, uzasadniając weto, wskazywała m.in., że ustawa o uzgodnieniu płci "jest pełna luk i nieścisłości, a także stoi w sprzeczności z dotychczasową praktyką orzeczniczą". Stwierdzono ponadto, że ustawa dopuszcza m.in. wielokrotną zmianę płci metrykalnej na podstawie uproszczonych procedur, a także umożliwia zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci biologicznej oraz adopcję przez takie pary dzieci.

Sejm odrzuca weto prezydenta większością kwalifikowaną trzech piątych głosów w obecności połowy ustawowej liczby posłów. Przy pełnej sali (460 posłów) jest to 276 głosów; jeśli jednak część posłów nie bierze udziału w głosowaniu, wówczas liczba głosów potrzebnych do odrzucenia weta jest odpowiednio mniejsza.

(mpw)