Komentatorzy w Niemczech aż skaczą z radości, bo epoka kłótni i konfliktów ich zdaniem przejdzie teraz przejdzie do przeszłości. Podobno Tusk nie ma kompleksów, a tych u braci Kaczyńskich nie brakowało, stąd też ich dwuletnia agresja wobec Niemiec. Po części niemieccy dziennikarze mają rację, ale ja pozostanę umiarkowanym optymistą, bo nie od razu Kraków zbudowano. Tusk musi teraz włożyć sporo pracy w normalizację stosunków miedzy Polską a Niemcami. Poczekajmy na to, jaką strategie opracuje, poczekajmy również na jego pierwszą oficjalną wizytę w Berlinie. Jestem tylko ciekaw, czy wycieczka nad Sprewę będzie jego pierwszą podróżą zagraniczną. No i jeszcze jedno, musi w ogóle zostać szefem rządu.
Najważniejsze jednak, że kampania wyborcza jest już za nami...kampania a może raczej brudna wojna polskiej KIEPSKIEJ elity politycznej. Na tą wyborczą walkę spojrzałem ostatnio z pozycji zwykłego obywatela, a nie dziennikarza. I co przyszło mi do głowy? Ta kampania niewiele mi dała. Tak naprawdę partie polityczne mogły sobie darować wielkie i drogie kampanie wyborcze. Nie miałem okazji poznać szczegółów wyborczych poszczególnych ugrupowań, bo te nie miały takiego zamiaru. Po co ludziom przedstawiać alternatywy skoro o wiele przyjemniej obrzucać się błotem. Mieliśmy już zaczątki metod wschodnioniemieckiego wywiadu. Jak tak dalej pójdzie w kolejnej kampanii wyborczej, nasi polityczny w 100 procentach wykorzystają doświadczenia Stasi. A było ich sporo, proponuje naszym politykom by odwiedzili muzeum Stasi w Berlinie. Oto adres Ruschestrasse 103, Berlin. Wystawę można zwiedzać od poniedziałku do piątku między 11.00 a 18.00, w dni wolne od pracy między 14.00 a 18.00.