Gazeta tak komentuje tę sprawę: w demokratycznym kraju obywatele mają prawo opowiadać dowcipy o głowie państwa, a nawet rozsyłać je po Internecie.
Przed kilkoma tygodniami tak właśnie uznała prokuratura zajmująca się głośną sprawą mieszkańca Elbląga, który drogą elektroniczną rozsyłał do znajomych anegdoty o Kaczyńskim.
Najwyraźniej jednak taka wykładnia nie wystarczyła obrażonemu czytelnikowi. Teraz prokuratura musi wszcząć dochodzenie, choć i tak zostanie ono umorzone.