RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Bułgaria ma zastrzeżenia do South Stream

Publikacja: Sobota, 12 czerwca (20:57) Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Bułgaria ma zastrzeżenia do projektu South Stream - gazociągu, który ma dostarczać rosyjski gaz do Europy Środkowej z pominięciem Ukrainy. Wiceminister spraw zagranicznych tego kraju, Marin Rajkow stwierdził, że South Stream wymaga dodatkowego wnikliwego przeanalizowana.

Sofia jest zainteresowana tym projektem, lecz obecnie nie jest on realizowany materialnie; niewątpliwie priorytetem jest dla nas teraz Nabucco - podkreślił Rajkow. Według niego obecnie trwa proces restrukturyzacji i analizowania bułgarskiej polityki energetycznej, mającej na celu zwiększenie efektywności i zagwarantowanie niezależności w dziedzinie energetyki.

South Stream jest jednym z trzech dużych projektów energetycznych - obok ropociągu Burgas-Aleksandrupolis i elektrowni atomowej w Belene - na Bałkanach z rosyjskim udziałem. Gazociąg ten ma liczyć 900 kilometrów i prowadzić z Rosji po dnie Morza Czarnego do Bułgarii, gdzie podzieli się na dwie nitki: północną - do Austrii i Słowenii przez Serbię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję.

Wypowiedź Rajkowa, będąca w ocenie dziennika "Dnewnik" kolejnym sprzecznym sygnałem ze strony Bułgarii w sprawie projektów energetycznych, pojawiła się dzień po oświadczeniu premiera Bojko Borysowa, że Bułgaria wycofuje się z projektu ropociągu Burgas-Aleksandrupolis, mającego zapewnić rosyjskiej ropie alternatywną drogę z ominięciem cieśniny Bosfor. Po zamieszaniu, które spowodował Borysow, służby prasowe rządu w Sofii podały, że Bułgaria na razie nie podjęła oficjalnych działań w celu wycofania się z udziału w ropociągu. Brak decyzji rządu o rezygnacji z projektu potwierdził również minister gospodarki, energetyki i turystyki Trajczo Trajkow.

W sobotę Borysow jednak kontynuował temat. Nie rzuciłem żadnej bomby - oznajmił, dodając, że żaden ekspert nie da pozytywnej oceny ekologicznej temu projektowi. Podkreślił również, że Bułgaria w obecnej kryzysowej sytuacji nie ma środków na udział w realizacji ropociągu. Według krajowych mediów słowa premiera oznaczają, że mimo dementi innych czynników "Borysow położył kres" udziałowi w Burgas-Aleksandrupolis.

Źródło: RMF24-PAP FB

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: