Sądowi kuratorzy mają więc ręce pełne roboty. Przykład z Kwidzyna: Dyrektor jednej ze szkół poinformował sąd, że dwie uczennice zamiast w szkole były w pubie i paliły papierosy. Tymi uczennicami powinni się zająć raczej nauczyciele, ale skoro powiadomiono sąd, ten musi podjąć sprawę: Każda sprawa, która wpływa do sądu, musi być rozpoznana w rozsądnym terminie i tak też będziemy do każdej sprawy podchodzić.
Dyrektorzy twierdzą, że nie jest to zrzucanie odpowiedzialności za wychowanie, a jedynie wykonują polecenia ministra Giertycha. W jednym gimnazjum, które odwiedził reporter RMF, tylko wciągu ostatnich kilku tygodni aż 5 spraw skierowano do sądu rodzinnego.