Protest w Mińsku zgromadził - jak co weekend - co najmniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Do zatrzymań doszło na początku i pod koniec demonstracji: przy skrzyżowaniu ulic Niepodległości i Kozłowa duża kolumna protestujących została podzielona na mniejsze przez funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.
Na nagraniach wideo widać, jak ci ostatni przypierają do ściany budynku mniejsze grupy protestujących, a następnie wyciągają z nich po kolei pojedyncze osoby.
Punktowe zatrzymania miały miejsce również w innych miejscach stolicy, dokąd rozchodzili się uczestnicy demonstracji.
Do protestów i zatrzymań doszło także m.in. w Brześciu - tam milicja użyła gazu łzawiącego, a jeden z funkcjonariuszy, jak potwierdziło MSW, oddał strzał ostrzegawczy w powietrze - oraz w Grodnie, Homlu i Mohylewie.
W tym ostatnim mieście zatrzymano m.in. dwójkę dziennikarzy telewizji Biełsat. Ostatecznie zostali wypuszczeni, ale czeka ich sąd za pracę bez akredytacji.
Kolejny dziennikarz zatrzymany został w Mińsku: jak poinformowało Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy, reporter trafił do aresztu.
Przed protestem w Mińsku, który władze uznały za "nielegalną akcję masową", na ulice miasta wyprowadzono milicję i wojsko, a także ciężarówki, sprzęt do rozpędzania demonstracji i transportery opancerzone.
Niektóre budynki w centrum zostały otoczone, zablokowano m.in. Prospekt Niepodległości na odcinku prowadzącym do pałacu prezydenckiego, Prospekt Puszkina i inne ulice. Później milicyjne blokady pojawiały się w nowych miejscach.
Zamknięte zostały stacje metra w centrum - jak podano: "ze względu na bezpieczeństwo pasażerów".
Około 14:30 czasu białoruskiego - tradycyjnie już w czasie protestów - w centrum Mińska zaczęły się problemy z dostępem do internetu z telefonów komórkowych: trwały około 5 godzin.
Fala wielotysięcznych demonstracji przetacza się przez Białoruś od czasu wyborów prezydenckich z 9 sierpnia, które - zdaniem protestujących - zostały sfałszowane.
Manifestanci domagają się ponownego - uczciwego - głosowania, reżim odpowiada masowymi zatrzymaniami i represjami wobec opozycji i niezależnych dziennikarzy.