W związku z zarządzonym alarmem pacjentów szpitala przygotowano do ewakuacji, na miejsce wezwano strażaków, policjantów, saperów, pogotowie gazowe i energetyczne. Zamknięto także ruch kołowy wokół szpitala. Przeszukano budynki – okazało się, że bomby nie ma. Policji dość szybko udało się ustalić, kto dzwonił z informacją o ładunku wybuchowym.
Koszty czwartkowej akcji to ponad 50 tysięcy złotych. Pieniądze te będą musieli wyłożyć rodzice 12- i 16-latki, które dzwoniły na policję z informacją o fałszywym alarmie. Dziewczyny miały się zdecydować na ten krok po obejrzeniu filmu opowiadającego o akcji ratunkowej w szpitalu.