Warto świętować tę datę, obojętnie czy to powinna być ona, czy też kilka dni wcześniej, jak uważają niektórzy. Martwi mnie co innego. Z każdym rokiem to coraz bardziej święto obozu rządowego, a nie zwykłych ludzi. Warto by z tym coś zrobić. Może Prezydent wydałby polecenie, aby Premier i marszałkowie Sejmu i Senatu szli gdzieś głębiej, a jeden z nich np. zamykał pochód. Wtedy obok Prezydenta niechby pojawiła się drużyna siatkarzy, która dla poczucia naszej dumy z Polski zrobiła w ostatnim roku więcej niż wszyscy wyżej wymienieni. Może w tym roku obok Pana Prezydenta powinni iść samorządowi kandydaci np. na prezydenta Warszawy - od Sasina do Wierzbickiego. Nie wiem, wiem jednak, że ogarnęło mnie poczucie, że razem z Prezydentem paradują oficjele i to z jednego tylko obozu, a nie zwykli ludzie.
Inny był też skład i przebieg późniejszej manifestacji narodowców. Mnie ona ani nie dziwi, ani nie zaskakuje. Oto do Warszawy jadą tysiące młodych ludzi, wkurzonych na rzeczywistość, na władzę, która - ich zdaniem - za tę rzeczywistość odpowiada. To dobrze, że jadą. Wolę, jak manifestują swoje niezadowolenie na ulicach miasta, niż mieliby to robić w knajpie lub w towarzystwie narkotyków. Wolę, że się naparzają z policją (ona w końcu od tego jest), niż gdyby mieli naparzać przechodniów.
Martwi mnie co innego. Rozczarowanie niektórych mediów, że podstawowa masa manifestujących szła grzecznie. Że w relacjach dominowały bójki, a nie to, co być może ważnego miał do powiedzenia Pan Zawisza. Bo ciekaw jestem tego zjawiska, tak normalnie po prostu, jako człowiek i badacz. Co takiego ważnego do powiedzenia mają przywódcy ruchu narodowego, czego nie umieją powiedzieć inni politycy. Czego chcą tak naprawdę ci młodzi, którzy nie bili się z policją. Bo są zapewne wśród nich ludzie inteligentni, świadomi polskich ograniczeń. Dlaczego zatem decydują się na taką formę manifestacji?
To wydaje mi się ciekawsze niż to, ile osób zatrzymała policja i kto był winien. Jak przy każdej wielkiej manifestacji zgromadzili się przy tej okazji chuligani. Trzeba im przetrzepać skórę i już. Spisać i za rok nakazać zgłoszenie się na komisariatach. Koniecznie o 15.