RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

​Pohisteryzujmy, obywatele!

Autor: Wtorek, 9 stycznia 2024 (19:08)

Moje państwo miewa chwile wzlotów, ale ma też słabe dni. Ostatnio ma głównie te słabe. Na przykład dziś.

​Pohisteryzujmy, obywatele!

Prezydent ostentacyjnie udzielił schronienia poszukiwanym do odbycia kary dwóch lat więzienia skazańcom. Panowie najpierw skorzystali z jego zaproszenia na uroczystość powołania paru swoich kolegów i podwładnych na prezydenckich doradców, a kilka godzin później przedefilowali raźno przez dziedziniec Pałacu Prezydenckiego, złożyli oświadczenie przed kamerami i raźnym krokiem wrócili do pałacu. I nikt ich nie niepokoił.

Premier najoględniej stwierdził, że to niedobrze. Obu skazańców od rana szuka policja, ale razem z prezydentem ochrania Służba Ochrony Państwa. Jeden ze skazanych jako wiceminister nadzorował i policję i SOP, drugi nadzorował ich wszystkich, bo był ich szefem, ministrem spraw wewnętrznych.

Sejm przełożył o tydzień swoje posiedzenie, bo mimo wygaszenia wyrokiem ich poselskich mandatów, obaj skazańcy mogliby tam przyjść, a to mogłoby wywołać gorszące sceny. W sprawie samych mandatów jeden sąd (Izba Kontroli Sądu Najwyższego) uchylił postanowienie o wygaszeniu jednego z nich, a potem, korzystając z pozyskanych w niejasny sposób kopii dokumentów sprawy - uchylił także postanowienie ws. drugiego.

Uchylenie drugiego mandatu będzie rozpatrzone także jutro, przez Izbę Pracy tego samego sądu, w oparciu o akta oryginalne, i wyrok może być w tym wypadku inny.

Pikanterii absurdowi całej sprawy dodaje to, że podstawą upierania się jest ułaskawienie wydane ws. wyroku z 2015, które jednak według skazańców i prezydenta powinno być stosowane także do wyroku z 2023.

Prezydent, Sejm i rząd ugrzęźli w niemocy - szef MSWiA, któremu podlegają zarówno chroniący skazańców w pałacu oficerowie SOP jak szukający ich policjanci, zajmuje dokładnie to samo stanowisko, co jeden z dzisiejszych skazańców. Ten sam, w którego czasach policja biła kobiety, sprowadzała blisko setkę radiowozów na ulicę, przy której mieszka prezes jego partii, bezczelnie strzykała gazem prosto w oczy posłów itd. Robiła to, ot, tak sobie, bez wyroku i bez konsekwencji, o co dbał ich przełożony.

Jego następca nie potrafi jednak tego swojego poprzednika zatrzymać mimo wyroku i kierowania całym arsenałem środków, jakimi dysponuje państwo.

Moje państwo sobie nie radzi, choć problemy z zatrzymaniem i osadzeniem dwóch osób, o których wiadomo gdzie przebywają, sprowadziło sobie na głowę samo. Nie ukrywajmy też, nie są one nie do ogarnięcia.

Dlaczego jednak wspomniałem o histeryzowaniu? Ano dlatego, że państwom przytrafiają się problemy naprawdę istotne. Takie, za którymi stoją realne siły działające rozmyślnie i w złej wierze i dysponujące siłą.

I cierpnie mi skóra na myśl, że coś takiego może się przytrafić mojemu krajowi. Prezydentowi, parlamentowi i rządowi, które nie radzą sobie nawet z problemami, które same stwarzają.

Post scriptum

Chwilę po opublikowaniu powyższego tekstu policja dokonała zatrzymania w pałacu prezydenckim obu przebywających tam skazanych. 

To pozwala na zdystansowanie się od emocji bliskich histerii, a może nawet półuśmiech bliski zadowoleniu.

Przed tym ostatnim też przestrzegam - to, że po wielu godzinach bezczynności funkcjonariusze wykonali zadanie nijak nie wpływa na zachowanie ani skazanych, ani Prezydenta, ani Sejmu...

Źródło: RMF FM
Tagi: polityka
Dalsza część artykułu pod materiałem video: