Według wstępnych ustaleń policji, w garażu w sobotę wieczorem spotkało się kilkanaście osób. Pili alkohol. Nad ranem w garażu byli jeszcze czterej mężczyźni. Właśnie wtedy pojawił się płomień. Jeden z czwórki wydostał się na zewnątrz, doznał niewielkich poparzeń. W tej chwili przebywa w szpitalu.
Garaż ogrzewał otwarty piecyk na drzewo. Było tam też kilka plastikowych pojemników, każdy o pojemności 5 litrów, wypełnionych benzyną. Być może zapaliły się opary paliwa.