Spalonego wraku jeszcze nie zabrano, ponieważ – jak dowiedział się reporter RMF - jest to „zabezpieczenie dla sądu na poczet przyszłych kar”. Poza tym jest to dowód w sprawie.
Zgliszcza auta straszą, a mieszkańcy osiedla tworzą kolejne hipotezy - mówi się o serii podpaleń. Co do feralnego wraku są przypuszczenia, że spłonął, by sąd nie miał czego odbierać. Na razie jednak oficjalnie nikt nie mówi o podpalaczach, a policja każdy przypadek bada osobno.