RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Nie agitacja, ale rozbrajanie bomby?

Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Wysłanie przez Donalda Tuska listu do funkcjonariuszy i żołnierzy nie jest agitacją w ścisłym znaczeniu tego słowa. Według konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja, może być jednak rozbrajaniem bomby, gotowej do odpalenia w ostatnich dniach kampanii – jak sprawa Beaty Sawickiej.

Pamiętajmy, że Platforma jako partia boi się duchów, wyciągniętych z poddasza bądź piwnicy w ostatnich dniach kampanii wyborczej – mówi obserwujący zachowania polityków prof. Chmaj. Przypomnijmy sobie słynną lodówkę, która była opróżniana w kampanii w roku 2005, przypomnijmy sprawę posłanki Sawickiej… To wszystko są sytuacje, które mogą głęboko niepokoić kierownictwo PO - dodaje.

Zdaniem konstytucjonalisty list Tuska nie jest ściśle rozumianą agitacją wyborczą. To specyficzne sprostowanie plotek, krążących w środowisku służb mundurowych. Pamiętajmy jednak, że kampania rządzi się swoimi prawami. Czasami jeden nie sprostowany fakt jest bardzo niebezpieczny dla konkretnego kandydata. Wysyłając taki list, neguje się pewną wirtualną rzeczywistość, która może być wykreowania w ostatnich dniach kampanii - mówi.

Agitacją jest według ordynacji wyborczej zachęcanie do udziału w wyborach bądź nakłanianie do głosowania w określony sposób. Ten list, mimo że jest skierowany do potencjalnych wyborców - nie jest agitacją, choć jego wysyłanie rzeczywiście jest zachowaniem, które nie mieści się w pewnych standardach, zwłaszcza wakacyjnych – twierdzi prof. Marek Chmaj .

Rząd uznał za konieczne zdementowanie plotek, choć oczywiście mógł z tym dementi wystąpić już po wyborach – wystarczyło poczekać jeszcze kilka dni.

Źródło: RMF FM FB

Nie przegap

Dalsza część artykułu pod materiałem video: