Na zaproponowane warunki nie zgadza się nauczycielska Solidarność, bo - jak podkreślają jej szefowie - podwyżki są za niskie, wejdą w życie za późno, a poza tym "zje" je inflacja.
Z tym ostatnim zarzutem nie zgadza się jednak minister w kancelarii premiera Michał Boni.
Przypomina, że oprócz zapowiedzi przyszłorocznych podwyżek, nauczycielom już teraz wypłacane są tegoroczne. w tym roku inflacja jest pod kontrolą około 3 procent, a tegoroczne podwyżki to było 5 procent od stycznia i 5 procent od września. Jest trzeci dzień uruchamiania podwyżek - zaznacza.
Poza tym - dodaje Michał Boni - w czasach kryzysu nauczyciele to jedyna duża grupa zawodowa, która podwyżki w ogóle dostaje.