Przyznanie się do winy to jednak dopiero początek. Zwłaszcza, że nie zakończyło się jeszcze śledztwo prokuratury. Śledczy muszą dokładnie ustalić liczbę poszkodowanych i wysokość strat oraz sprawdzić, czy istnieje szansa na odzyskanie choćby części pieniędzy.
To najważniejsze z punktu widzenia byłych klientów Madoffa, ale dla śledczych równie ważna jest także odpowiedź na pytanie, kto pomagał mu w przestępczym procederze. Żona, synowie, brat? Oni wszyscy znaleźli się w kręgu podejrzeń, a FBI sprawdza teraz ich telefony komórkowe, komputery i konta pocztowe i szuka jakiekolwiek dowodu na to, że brali udział w podejmowaniu decyzji, dotyczących firmy. Mało kto wierzy, że 70-letni Madoff mógł sam przez tak długi czas okradać klientów swojego funduszu.