I tak z Warszawy rządowy śmigłowiec przywozi ministra do uzdrowiska. Tam czekają już dwie limuzyny, także ściągnięte ze stolicy. Samochód wiezie ministra zaledwie kilometr. Krótka debata o rolnictwie, zdjęcia i w drogę, bo Poznań czeka. Auta odwożą wicepremiera do śmigłowca.
Ten odlatuje a limuzyny wracają do Warszawy. Dwa wozy przejechały po 400 kilometrów, by z premierem pokonać 2 kilometry po uzdrowisku. W podpoznańskim Wojnowie na ministra czekały dwie kolejne limuzyny. Na te przywileje władzy zwracamy Waszą uwagę przed kolejnymi wyborami.