Afera taśmowa, która przetacza się przez Polskę ukazała - przynajmniej w warstwie werbalnej - szereg nieprawidłowości. Oto bowiem prezes NBP oczekuje od ministra spraw wewnętrznych dymisji ministra finansów w zamian za finansowe wspomożenie rządu. W trakcie opublikowanej rozmowy szef MSW stwierdza, że państwo polskie praktycznie nie istnieje. Rozmowa przerywana jest szeregiem przecinków, bynajmniej nie w formie znaków interpunkcyjnych.
Z kolei minister spraw zagranicznych lekceważąco wypowiada się o zagranicznych partnerach, a niektóre zdania wręcz mają zabarwienie rasistowskie.
No po prostu ręce opadają.
W mediach wrze, choć część komentatorów wskazuje, że to tylko rozmowy i w żaden sposób nie przekładają się na fakty.
Na pewno natomiast realny jest konflikt pomiędzy prokuraturą a ministerstwem sprawiedliwości. Oto bowiem podlegli Prokuratorowi Generalnemu prokuratorzy publicznie zaczęli krytykować ministra sprawiedliwości za jego niepochlebną opinię co do działań prokuratury, która wkroczyła do redakcji tygodnika "Wprost" i rozpoczęła przeszukanie.
Natomiast Prokurator Generalny swoim stwierdzeniem, że jak przyjdzie PiS, to nas wszystkich pozamyka, dał przekaz, że realne jest zamykanie wszystkich bez jakichkolwiek podstaw prawnych.
Co prawda Prokurator Generalny zwrócił się z tym twierdzeniem tylko do Miecia, ale redakcja TVN nagrała to i upubliczniła.
Ale zaraz, zaraz. Kto to jest Mieciu?! Może warto wiedzieć. Wszak kto nie z Mieciem, tego zmieciem.