Kluczowe znaczenie ma tu białko CCR5, które stanowi jakby "wrota" przez które wirus dostaje się do komórki. Od dawna wiadomo, że u osób, które mają usterkę DNA, modyfikującą proces wytwarzania tego białka, zakażenie wirusem HIV przebiega znacznie wolniej. Teraz wypróbowano ten mechanizm u myszy.
W laboratoriach Keck School of Medicine of the University of Southern California (USC) przeszczepiono gryzoniom macierzyste komórki krwiotwórcze, zmodyfikowane tak, by ich kod genetyczny nie zawierał fragmentu odpowiedzialnego za wytwarzanie białka CCR5. Okazało się, że powstałe z tak zmienionych komórek macierzystych limfocyty typu T radzą sobie z infekcją i utrzymują poziom wirusa HIV na bardzo niskim poziomie. Jeśli ta metoda okazałaby się skuteczna i bezpieczna u ludzi, można byłoby kontrolować AIDS bez pomocy kosztownych terapii przeciwwirusowych. Czy tak się stanie, dowiemy się prawdopodobnie w ciągu kliku lat...