Tegoroczny maraton w Livigno był łatwiejszy niż w poprzednich latach. Z powodu problemów ze śniegiem trasa La Sgambedy liczyła tylko 24 kilometry. Zawodniczki pokonały ją w nieco ponad godzinę. Kowalczyk od początku biegła w czołówce. Odpadały z niej kolejne zawodniczki i w końcu na czele znalazł się sześcioosobowa grupa. Walka o zwycięstwo rozstrzygnęła się dopiero na finiszowych metrach. W tej sprinterskiej końcówce Polka nie poradziła sobie z dwoma zawodniczkami, z którymi rywalizowała przez lata na trasach Pucharu Świata. W Livigno wygrała reprezentantka Austrii Katerina Smutna (1:01,47,7). Tuż za nią linię mety minęła Szwedka Britta Johansson Nordgren. Kowalczyk straciła do Smutnej 0,8 sekundy.
Narciarka z Kasiny Wielkiej zamierza wystartować jeszcze w co najmniej trzech maratonach z cyklu Ski Classics: Marcialonga (31 stycznia w Trentino), Birkebeinerrennet (19 marca w Lillehammer) i Arefjallsoppet (2 kwietnia w Are). Dwa ostatnie zaplanowane są już po zakończeniu Pucharu Świata.
Na takiej trasie rywalizowała dziś Justyna Kowalczyk:
O takich widokach marzy chyba czasami każdy z nas.
(mpw)