Dla przeciętnego Białorusina 60 euro za wjazd do Polski to prawie pół miesięcznej pensji. Ukraińcom i Rosjanom urzędnicy konsularni częściej niż w minionych latach odmawiają wydania wiz.
Kwitnące niegdyś targowiska w Białymstoku, Przemyślu i Chełmie świecą pustkami. Obroty bazaru w Białymstoku spadły o 80 procent, w Lublinie zamarł ruch przy kilkudziesięciu straganach obsługiwanych dotąd przez Ukraińców. Mniej osób przyjeżdża na targowiska i mniej tam handluje. Niektórzy handlowcy chcą zamknąć swoje stragany.
Jeśli kupcy zaczną plajtować, odbije się to na cenach w sklepach, które dotychczas liczyły się z konkurencją bazarową. Towary na bazarach były nieraz o połowę tańsze niż w sklepach, a teraz jeśli konkurencja osłabnie, właściciele sklepów będą podnosili ceny.
Jest jeszcze za wcześnie, by oszacować straty, jakie ponieśli polscy handlowcy. Już jednak wiadomo, że najbardziej stracili handlujący odzieżą i artykułami gospodarstwa domowego. To towary, które najchętniej kupowali klienci ze Wschodu.
Handlowcy domagają się nie tylko szybszego wydawania wiz, ale i podpisania umowy o małym ruchu granicznym z Białorusią i Ukrainą. Dzięki temu mieszkańcy 50-kilometrowego pasa przygranicznego mogliby przyjeżdżać do Polski bez wiz.