Jak się okazuje naświetlacz do jajek w prezydenckiej kancelarii to poważna sprawa - wymóg sanitarno-epidemiologiczny. Tak przynajmniej twierdzi Pałac Prezydencki w oficjalnej odpowiedzi przesłanej naszej reporterce Agnieszce Burzyńskiej.
Reszta, czyli lodówki, pralki kuchenki, mikrofalowe…, jest potrzebna ze względu na - jak można przeczytać w piśmie od kancelarii - wyeksploatowanie obecnie używanego sprzętu, którego naprawa jest niemożliwa z przyczyn technicznych i mogłaby przekraczać wartość nowo zakupionych urządzeń.
Wszystkie maszyny mają stać się wyposażeniem przede wszystkim... ośrodków wypoczynkowych. Choć te – przypomnijmy – miały zostać sprzedane albo oddane.
Ale jak tłumaczy Pałac Prezydencki, w tej chwili nic się w tej sprawie nie da zrobić, bo albo protestują społeczności lokalne, albo coś jest darem, więc niegrzecznie byłoby się tego pozbywać itd., itp.
Dlatego jak już ośrodki wypoczynkowe są, to muszą funkcjonować na odpowiednim, europejskim poziomie. Dlatego kolejne przetargi. Kolejne, bo były już remonty, były zakupy nowych mebli z drzewa czereśniowego, a teraz przyszedł czas na nowy sprzęt AGD.