Do pierwszej tragedii doszło na stacji Gdynia-Orłowo. Mężczyźni weszli na dach pociągu towarowego. Policja ustala, jak doszło do dotknięcia trakcji. Obaj zginęli na miejscu rażeni prądem. Ich poważnie rannego kolegę odwieziono do szpitala.
Niestety - jak donosi reporter RMF FM Wojciech Jankowski - zabawa, polegająca na podróżowaniu na dachu pociągu, stała się modna wśród młodych ludzi wracających z dyskotek.
Z kolei 23-latek popisywał się przed grupą znajomych na plaży w okolicy klifu w Gdyni-Redłowie. Nie wyszedł z wody, a jego ciało odnaleziono kilka godzin później.