Organizowaniem kolonii może zajmować się praktycznie każdy, każdy też może prowadzić ośrodek, gdzie dzieci przyjeżdżają, by wypocząć. Ten dochodowy - zwłaszcza latem - rynek działa więc niemal bez żadnej kontroli.
Rodzice mogą tylko wierzyć, że służby podległe m.in. MSWiA w porę wykryją nieprawidłowości i nie dopuszczą do tragedii. Wiceszef resortu, Władysław Stasiak, zapewnił, że przed wakacjami wojewodowie dostali jasne polecenia w tej sprawie: Żeby stymulować wszystkie inspekcje i straże, np. inspektora nadzoru budowlanego, który będzie w stanie sprawdzić, czy obiekty są należycie przygotowane, inspektor sanitarny – czy ktoś kogoś nie podtruwa.
Resort apeluje także do samych rodziców, by dmuchali na zimne i wzywali policję do skontrolowania kolonijnego autobusu – nawet, gdy wygląda, że wszystko jest w porządku.