Duma prawdopodobnie zajmie się projektem na najbliższym posiedzeniu plenarnym, wyznaczonym na 25 września.
Nie wszyscy deputowani uważają jednak, że rezolucja taka jest potrzebna. W opinii przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Konstantina Kosaczowa, rosyjscy parlamentarzyści, nie bacząc na postawę polskich kolegów, powinni trzymać się konstruktywnej linii. Temat ten powinien być przedmiotem jak najszerszej dyskusji wśród deputowanych, jednak wydaje się wątpliwe, by trzeba było odpowiadać w formie pisemnej - powiedział Kosaczow dziennikarzom w kuluarach Dumy. Jeśli ten zaklęty krąg wzajemnych oskarżeń ma być przerwany, to ktoś powinien dać przykład. Uczynił to już premier Rosji, jadąc do Gdańska. Myślę, że tę linię powinna poprzeć również Duma - podkreślił.
Kosaczow oświadczył też, że uchwała polskiego Sejmu wywołuje rozczarowanie, gdyż polscy posłowie po raz kolejny woleli kierować się emocjami, a nie zdrowym rozsądkiem. Według niego, nadszedł czas, by odrzucić emocje i konstruktywnie dyskutować o przyszłości wzajemnych stosunków.
Wcześniej za rozczarowującą uchwałę Sejmu uznał rzecznik MSZ Rosji Andriej Niestierienko. Jego zdaniem interpretacja wydarzeń 1939 roku, zawarta w tym dokumencie, jest niezgodna ze stanowiskiem oficjalnie zaprezentowanym przez stronę polską 1 września w Gdańsku.
Z kolei Siergiej Markow z kierowanej przez Władimira Putina partii Jedna Rosja uznał uchwałę polskiego Sejmu za poważny błąd polityczny. W jego opinii, Rosja nie powinna jednak reagować na nią zbyt ostro.