Premier szarżował bardziej po, niż podczas samej debaty. Już po walce próbował zapędzić przeciwnika do narożnika i znokautować Tuska: Nie miał kompletnie nic do powiedzenia. Powtarzał te same formułki, które powtarza od dwóch lat. Powiedziałem mu to. Żyje w jakimś innym kraju - mówił Jarosław Kaczyński.
Z kolei lider Platformy po końcowym gongu już wyraźnie zadowolony z siebie unikał triumfalizmu i przeciwnika oceniał niezwykle łagodnie: Pan premier był chyba trochę zmęczony i nie we wszystkim przygotowany kiedy chodziło o konkrety, o liczby. Raz po raz powtarzając, że najważniejsze są argumenty, które zaprezentował. Takie słowa pokazują, że szef PO za wszelką cenę chciał udowodnić, że nie jest pomocnikiem, a zawodnikiem równorzędnym, który może stanąć na ringu z najlepszymi. Posłuchaj jak debatę ocenili sami wyborcy: