Młodzi ludzie - jak wyjaśnia w rozmowie z Markiem Balawajdrem inspektor Dariusz Nowak - podejrzane substancje kupili wczoraj wieczorem w jednym ze sklepów z dopalaczami w Krakowie. Kupili ich całkiem sporo - podkreśla. Licealiści sami powiadomili lekarzy; około północy zadzwonili na pogotowie.
Sprawą zajął się już wydział kryminalny policji. Funkcjonariusze muszą przede wszystkim zbadać niebezpieczną substancję, a raczej to, co z niej zostało. Jeżeli są tam substancje zabronione albo narkotyki, to konsekwencje mogą spotkać i sprzedawcę, i właściciela sklepu.
Policyjni eksperci z krakowskiego laboratorium zapewniają, że wstępne wyniki badań będą znane w ciągu najbliższych kilku dni.