W Łodzi chory zmarł na ostre zapalenie płuc. Doszło do tego w 6. dniu jego pobytu w szpitalu. W związku z tym placówka nie dostanie za leczenie pacjenta ani złotówki. A koszty kuracji wyniosły 6 tysięcy złotych.
Łódzki oddział NFZ tłumaczy się, że takie zapisy mają zniechęcić lekarzy rodzinnych do wystawiania niepotrzebnych skierowań do szpitala. - Lekarze bowiem często wysyłali chorych do szpitala, by uniknąć wypisywania skierowania na kosztowne badania - tłumaczy rzecznik łódzkiego oddziału Funduszu.
Jednak absurdalna dokładność urzędników często prowadzi do chaosu. Pacjentów, którzy mogliby wyjść do domu już po 4 dniach, trzeba przetrzymywać w szpitalnych łóżkach dwa razy dłużej. Na razie wyjściem awaryjnym jest wpisywanie do karty pacjenta innego rozpoznania.