Rywalizacja w sztafecie to zawsze dla mnie zaszczyt, a zwycięstwo okraszone rekordem świata, to po prostu cudowne zwieńczenie wspaniałego tygodnia - podkreślił Bolt, który wcześniej triumfował na 100 i 200 metrów.
Odmiennego zdania jest Jacques Rogge. Szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego uważa, że Bolt nie powinien jeszcze się tak tytułować, bo karierę Jamajczyka będzie można oceniać dopiero po jej zakończeniu.
Bohatera londyńskich igrzysk taka argumentacja nie przekonuje. Rekordy świata na 100 i 200 m należą do mnie. Zdobyłem sześć złotych medali w dwóch kolejnych olimpiadach, nikt nie dokonał tego przede mną. Jak spotkacie znów Rogge'a zapytajcie, co jego zdaniem powinienem jeszcze zrobić, by zasłużyć na miano "żywej legendy" - mówił podczas konferencji.
Bolt konsekwentnie unika jasnych deklaracji co do swojej sportowej przyszłości, ale obok niego bez wątpienia wyrasta ktoś, kto bardzo chce zająć jego miejsce i skupić na sobie światła jupiterów.
Jestem "Bestią z Marsa", a dla takiego stworzenia nie ma rezultatu, którego nie mogłaby poprawić - odpowiedział 22-letni Yohan Blake, na pytanie czy ktoś może złamać obecne rekordy.Przestań to ciągle powtarzać, bo w końcu ubiorą cię w ten śmieszny kaftan - upomniał młodszego kolegę Bolt.
Nesta Carter, Michael Frater, Yohan Blake oraz Bolt uzyskali czas 36,84. O 0,2 sekundy poprawili poprzedni najlepszy wynik, który ustanowili przed rokiem w Daegu. Reprezentacja USA zajęła drugie miejsce, wyrównując poprzedni rekord globu - 37,04. Po brąz, po dyskwalifikacji Kanadyjczyków, sięgnęła sztafeta Trynidadu i Tobago.