Po drugie trudności mogą spodziewać się placówki, w których było dużo nadwykonań. Resort będzie zwracał pieniądze wyłącznie za zabiegi ratujące życie. Jeśli to jest brodawka, którą się usuwa, to nie jest to zabieg ratujący życie. Jest to pewnego rodzaju wymuszanie od płatnika pieniędzy - tłumaczy minister Kopacz.
Długi szpitali nadal więc będą rosnąć. Pieniędzy w systemie będzie mniej, ponieważ zlikwidowano podatek Religi; bo NFZ ma niższe wpływy ze składek; bo po raz pierwszy będzie musiał płacić za procedury wysokospecjalistyczne i nie dostanie obiecanego przez premiera miliarda złotych z budżetu państwa.
Jak ustaliła nasza reporterka, na Mazowszu ani jeden szpital nie podpisał jeszcze kontraktów z NFZ-em na przyszły rok. W przeciwieństwie do większości lecznic w kraju mazowieckie szpitale czekają na podpisanie ostatecznego planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia.
Regionalny oddział NFZ zwleka, ale oficjalnie twierdzi, że aneksowanie umów powinno odbyć się bez większych problemów. Jednak nieoficjalnie ma co do tego obawy, bo nigdy jeszcze nie podpisano planu finansowego tak późno. Posłuchaj relacji Kamili Biedrzyckiej:
Gdyby szpitale rzeczywiście nie podpisały niekorzystnych planów finansowych, pacjenci i tak mogliby korzystać z leczenia finansowanego przez NFZ. Co więcej, byłoby to dla nich korzystniejsze, bo środki na leczenie nie zostałyby zmniejszone i nie doszłoby do wydłużenia kolejek. Niepodpisanie planu finansowego skutkuje tym, że usługi zdrowotne będą świadczone przez dwa miesiące na zasadach z roku 2009 - tłumaczy wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jolanta Szulc. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Andrzeja Piedziewicza:
Dramatyczne decyzje muszą podejmować dyrektorzy szpitali w Małopolsce. Już teraz wiadomo, że wszystkie placówki regionu dostaną w przyszłym roku mniej pieniędzy niż w 2009. Część już podpisała protokoły uzgodnień, ale większość nie zgodziła się na proponowane warunki.
Szef szpitala w Nowym Targu Krzysztof Kiciński podpisał porozumienie, zdając sobie sprawę, że sytuacja pacjentów się nie poprawi…
Z kolei dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie zgadza się na wysokość kontraktu. Problem w tym, że szpital ma dostać więcej pieniędzy na te procedury, które nie są tak pilne jak na przykład wizyta u kardiologa. Stąd prośba do władz Funduszu o zmianę proponowanych wysokości stawek tak, by więcej środków przeznaczyć na to, na co faktycznie leczą się pacjenci. Ponad tysiąc pacjentów miesięcznie szpital powinien przyjmować mniej, gdyby przyjął propozycję Narodowego Funduszu Zdrowia. Takiej praktyki stosować nie będziemy - mówi reporterowi RMF FM Markowi Balawajdrowi doktor Andrzej Kulig:
Z kolei na Pomorzu aż 80 procent szpitali i prawie wszystkie przychodnie specjalistyczne podpisały kontrakty z NFZ-tem na przyszły rok. To sytuacja wyjątkowa, bo o tej porze roku dyrektorzy placówek zwykle spierali się o wysokość kontraktów. Tym razem jednak mieli świadomość, że więcej niż w zeszłym roku nie dostaną. Wicedyrektor pomorskiego NFZ Barbara Kawińska przyznaje nawet, że w nadchodzącym roku województwo będzie miało mniejszy budżet na służbę zdrowia. Mimo to spróbowaliśmy tak rozdysponować te środki, żeby nie oszczędzać na szpitalach, żeby nie oszczędzać na ambulatoryjnej opiece - mówi.
Ktoś jednak musiał dostać mniej - będą to sanatoria. Posłuchaj relacji naszego reportera Wojciecha Jankowskiego: