Pomyślne lądowanie misji Chandrayaan-3 na Księżycu 23 sierpnia świat uznał za wielki sukces. Dalszy przebieg misji można chyba uznać za pasmo sukcesów. Wpisuje się w to najnowszy eksperyment, podczas którego Vikram odpalił swoje silniki, wzniósł się na wysokość około 40 centymetrów, by ponownie wylądować w odległości około 30-40 centymetrów. Przed włączeniem silników złożono rampę i instrumenty badawcze, po lądowaniu, udało się je ponownie rozłożyć. Eksperyment ma być wstępem do konstrukcji przyszłej sondy, która będzie w stanie wrócić z Księżyca i przywieźć na Ziemię próbki tamtejszego gruntu.
Zarówno lądownik Vikram, jak i łazik Pragyan wykonały wszystkie swoje zadania. Przesłały na Ziemię zebrane dane i na tyle, ile to możliwe, przygotowały się do księżycowej nocy. Baterie słoneczne działały na tyle wydajnie, że łazik ma w pełni naładowane akumulatory. Jego baterie słoneczne ustawiono tak, by mogły chwycić pierwsze promienie wschodzącego Słońca. Jest nadzieja, że będzie się w stanie "obudzić", nie ma jednak takiej pewności. To dlatego zasadnicze zadania miały zostać wykonane do czasu, kiedy Słońce zajdzie.
Problem nie tylko w ograniczeniach dostępnej w akumulatorach energii, ale i odporności elektroniki pokładowej na niską temperaturę. Indyjska prasa pisze, że ta elektronika nie daje gwarancji, że przetrwa w temperaturze poniżej -120 stopni Celsjusza. Relatywnie niskie koszty misji nie umożliwiały jej zabezpieczenia. Indie nie dysponują też jeszcze odpowiednią technologią. Nikt do końca nie wie, co się więc wydarzy.
Informacje o wynikach badań naukowych są na razie bardzo ograniczone, szczególnie w najbardziej interesującej wszystkich sprawie ewentualnej obecności na Srebrnym Globie śladów wody. Poinformowano jednak, że z pomocą wykorzystującego impulsy laserowe spektroskopu wykazano tam już obecność aluminium, żelaza, wapnia, chromu, tytanu, manganu, tlenu i krzemu. Jeśli aparatura potrafi rozpoznawać to, czego się tam spodziewaliśmy, znaczy, że pracuje poprawnie. Oczywiście analiza wszystkich danych musi potrwać, opinia publiczna dowie się o wynikach w odpowiednim czasie.
Nowatorski charakter ma eksperyment wykonywany z pomocą instrumentu ChaSTE (Chandra's Surface Thermophysical Experiment). Z pomocą sondy sięgającej do głębokości 10 centymetrów i szeregu czujników termicznych Vikram monitoruje rozkład temperatury w zewnętrznych warstwach gruntu. ISRO podkreśla, że po raz pierwszy zbadano profil temperatury powierzchni na biegunie południowym Księżyca. Pomiary tego typu wykonano też w nowym miejscu, po "podskoku".