Kiedy Aretha Franklin zmarła na raka trzustki w sierpniu 2018 r., sądzono, że nie spisała testamentu. Oznaczało to, że jej majątek - w tym domy, samochody, futra i biżuteria - miał zostać równo podzielony między jej czterech synów. Kilka miesięcy później w jej domu znaleziono jednak aż dwa testamenty napisane odręcznie.
Teraz ława przysięgłych musi zdecydować, który z dwóch dokumentów powinien zostać uznany za ostateczny. Proces w tej sprawie rozpoczął się w poniedziałek. W jego trakcie przesłuchani zostaną świadkowie, w tym dzieci Arethy Franklin, jej siostrzenica i ekspert od pisma ręcznego.
Jeden z synów - Theodore White II twierdzi, że dokument datowany na czerwiec 2010 roku, znaleziony w zamkniętej szafce, to prawdziwy testament. Zgodnie z tymi zapisami artystki, to właśnie Theodore White II miałby być głównym spadkobiercą.
Dwóch innych synów: Kecalf i Edward twierdzą, że testament datowany na marzec 2014 r., znaleziony w pod poduszkami kanapy, powinien mieć pierwszeństwo. Zgodnie z tymi zapisami, to Kecalfowi przypadłby największy udział w spadku. Ten dokument przewiduje również, że suknie Franklin zostaną sprzedane na aukcji lub przekazane Smithsonian Institute w Waszyngtonie.
W sporze nie bierze udziału najstarszy syn artystki - Clarence, który - z powodu choroby psychicznej - jest ubezwłasnowolniony i mieszka w domu opieki w Michigan. Prawnik jego opiekuna powiedział BBC, że nie wezmą udziału w procesie i "osiągnęli ugodę, która daje Clarence'owi procent majątku bez względu na to, który testament zostanie uznany za obowiązujący".
Aretha Franklin zmarła 16 sierpnia 2018 w wieku 76 lat. Przyczyną śmierci był rak trzustki.
Aretha Franklin śpiewała jazz, pop, blues, gospel, soul oraz r'n'b. W ponad 50-letniej karierze zdobyła 18 nagród Grammy. Jest pierwszą kobietą przyjętą do Rock and Roll Hall of Fame i najlepszą wokalistką wszech czasów według magazynu "Rolling Stone".
Jej majątek oszacowano na 80 mln dolarów.