Jak miałaby wyglądać likwidacja przewozów? Marszałkowie województw mają kilka różnych koncepcji. Najpoważniejszą ma marszałek Mazowsza Adam Struzik.
Proponuje on podzielić przewozy na trzy mniejsze, ale sprawniej zarządzane spółki. Inni marszałkowie w dużej mierze wstępnie nie mówią "nie". Jest tylko jeden warunek - rząd musiałby spłacić długi przewoźnika.
Cały problem wziął się z tego, że Przewozy Regionalne przynoszą straty. W tym roku 60 milionów, a w przyszłym, jak wylicza prezes spółki, ponad 150 milionów. Dlatego konieczne jest rozwiązanie tego kłopotu.
Rozmawiamy z marszałkami, dlatego, że temat jest rzeczywiście bardzo, bardzo poważny - mówi RMF FM minister transportu Sławomir Nowak. Przewozy Regionalne de facto na naszych oczach tracą zdolność funkcjonowania. W związku z tym staramy się pomóc marszałkom wypracować jakieś rozwiązanie, które przede wszystkim uchroni ludzi przed kłopotem nie dojechania do pracy albo do szkoły - dodaje minister Nowak.
Prezes Przewozów Regionalnych Ryszard Kuć przyznał wczoraj w Senacie, że oprócz strat, ma również problem z terminową spłatą zobowiązań.
Nie jesteśmy w stanie w sposób ciągły wywiązywać się z ugody z PKP PLK - mówi Kuć. Chodzi o zawartą w marcu ugodę dotyczącą zadłużenia, jakie powstało w latach 2009-2010, gdy samorządowy przewoźnik zalegał z płaceniem za korzystanie z zarządzanej przez PKP PLK sieci kolejowej. Zwiera ona harmonogram spłaty tylko należności głównej, wynikającej z niezapłaconych faktur, bez odsetek. Łącznie chodzi o 384 mln zł. W tym roku Przewozy Regionalne mają zapłacić PKP PLK około 80 mln zł.
Zaleganie z kolejnymi ratami może okazać się dużym problemem dla Przewozów Regionalnych, ponieważ ich wartość została zabezpieczona na majątku spółki - taborze i nieruchomościach. W sytuacji, gdy PKP PLK nie będą otrzymywały kolejnych rat, mogą je zająć.