Opozycja z PiS-u niemal całkowicie zignorowała debatę - wolała zorganizować własne konferencje. Jesteśmy tu przed państwem, żeby w sposób syntetyczny przedstawić opinii publicznej naszą opinię na temat tego dokumentu - tłumaczył szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, który najwyraźniej przedkłada błysk fleszy nad siedzenie w sali posiedzeń.
Pusto było też na Lewicy, choć na korytarzach brylował Grzegorz Napieralski dobijający się do gabinetu premiera.
Frekwencją nie popisała się też Platforma - honoru partii rządzącej bronił minister finansów Jacek Rostowski, ale i on co chwilę znikał.