Zanurzył się i już nie pokazał się na powierzchni. Młody mężczyzna najprawdopodobniej zmarł w trakcie rywalizacji: kto najdłużej wstrzyma oddech i wytrzyma pod wodą. Prokuratura prowadzi dochodzenie w tej sprawie, aby ustalić: czy doszło do utraty przytomności spowodowanej niedoborem tlenu, czy do nagłego zasłabnięcia.
Specjaliści podkreślają, że zbyt długa próba wytrzymania na bezdechu – może doprowadzić do tragedii i zakończyć się nagłą utratą przytomności. Wydaje się to oczywiste, ale niektóre osoby starają się oszukać mechanizm, który zachodzi w organizmie. W czasie, gdy wstrzymujemy oddech – tlen nadal jest zużywany. Gdy jego ilość maleje – zwiększa się stężenie dwutlenku węgla. To wtedy potrzebujemy, żeby wypłynąć – aby zaczerpnąć powietrza.
Oszukać przeznaczenie
Osoby, które szukają rozwiązań, żeby utrzymać bezdech jak najdłużej – korzystają z groźnego i bardzo złudnego rozwiązania, jakim jest hiperwentylacja. To sytuacja, w której oddychamy szybciej i głębiej – niż tego potrzebujemy. Nurkowie amatorzy konkurujący ze sobą – myślą, że w ten sposób zrobią zapasy powietrza i będą mogli wygrać zmagania. Nie da się jednak zgromadzić większej ilości tlenu. Zabieg ten natomiast obniża stężenie dwutlenku węgla we krwi – co w efekcie opóźnia potrzebę sięgnięcia po dawkę powietrza, w związku z czym osoba podejmująca wyzwanie – może nie zdążyć. Choć organizm jeszcze nie odczuwa tego, że przekroczyliśmy niebezpieczną granicę – to poziom tlenu dramatycznie spada. W tym momencie może dojść do utraty przytomności – spowodowanej jego niedoborem. Człowiek pod wodą nie jest już w stanie ratować się, a w wyniku omdlenia nie wykonuje też ruchów – w związku z czym nie przyciąga uwagi potencjalnych ratowników i dochodzi do utonięcia.
Specjaliści ostrzegają, że próbując przekraczać granice – balansujemy więc na granicy zagrożenia życia, a podejmując takie wyzwania – niebezpiecznie igramy z losem.