Platforma Obywatelska oczekuje, że nowy szef PSL Janusz Piechociński wejdzie do rządu. Z kolei ekipa Donalda Tuska liczy na to, że Waldemar Pawlak zmieni zdanie i zostanie na stanowisku wicepremiera oraz ministra gospodarki.
Piechociński podkreśla, że zrobi wszystko, żeby skład rady Ministrów się nie zmienił. Oznacza to, że Waldemar Pawlak zachowa dotychczasowe funkcje. Widzę go jako szefa drużyny PSL-owskiej wewnątrz rządu, zgodnego rządu - powiedział nowy szef ludowców. Ale w to, że Waldemar Pawlak zmieni zdanie, nie wierzą jego współpracownicy z PSL. Dlatego nawet ludowcy mówią, że jeśli koalicja ma dobrze funkcjonować to u boku premiera musi stanąć Piechociński. Został wybrany na lidera partii, więc powinien wejść do rządu - podkreśla Stanisław Żelichowski. Na razie przesądzone wydaje się to, że w rządzie zostaną dwaj ministrowie z PSL. W politycznych scenariuszach rozważany jest również wariant ze Stanisławem Żelichowskim jako ministrem środowiska i wicepremierem.
Piechociński pokonał dotychczasowego szefa ludowców Waldemara Pawlaka podczas sobotniego kongresu. Uzyskał 547 głosów. Na Pawlaka zdecydowało się oddać swój głos 530 delegatów.
"Nowo wybrany prezes PSL poza rządem grozi powtórką z AWS czy SLD, gdzie partyjni liderzy próbowali sterować gabinetem z tylnego siedzenia" - mówi Waldemar Pawlak w rozmowie z poniedziałkową "Gazetą Wyborczą". "Koncepcja, że szef partii nie wchodzi do rządu, była może dobrym chwytem, żeby zamieszać na chwilę w głowach działaczy na kongresie, ale realnie to zły pomysł" - podkreśla. Dlatego podtrzymuje swoją sobotnią zapowiedź, ze dziś zrezygnuje z funkcji wicepremiera i ministra gospodarki. "Jeżeli większość kandydatów na zjazd uznała, że Janusz Piechociński będzie lepszym robotnikiem, to niech się bierze do roboty" - mówi Pawlak.