PKW policzyła głosy ze 100 proc. obwodów w II turze wyborów prezydenckich; z tych danych wynika, że zwycięzcą wyborów jest Karol Nawrocki, który uzyskał 50,89 proc. głosów. Rafała Trzaskowskiego poparło 49,11 proc. głosujących. Frekwencja wyniosła 71,63 proc.
Były prezydent nie powiedział tego wprost, ale w trakcie rozmowy dało się wyczuć rozczarowanie sposobem prowadzenia przez Rafała Trzaskowskiego kampanii wyborczej. Zdaniem Komorowskiego sztab KO niewystarczająco zadbał o głosy wyborców bardziej konserwatywnych.
Były sygnały, że Tusk rozumie potrzebę zabiegania o głosy umiarkowanie konserwatywne. Miałem nadzieję, że to będzie kontynuowane. Nie da się w Polsce wygrać wyborów bez odwołania się do tych, którzy są bardziej tradycyjni, podkreślają sferę wiary i są nieco nieufni wobec integracji europejskiej - ocenił były prezydent.
Bronisław Komorowski uważa również, że kampania Karola Nawrockiego była nieco bardziej konsekwentna. Opierała się na tym, że został wystawiony kandydat bez przeszłości politycznej. To mogło zaważyć - mówił, dodając, że próby, które Trzaskowski podjął, by pokazać się jako prezydent poza podziałami partyjnymi, skazane były na niepowodzenie.
Na wizerunek pracuje się latami i nie da się go zmienić w ciągu dwóch miesięcy - skomentował.
Bronisław Komorowski podejrzewa, że trwający pat na linii prezydent-rząd, będzie kontynuowany. Zastrzega jednak, że trzeba poczekać na powyborcze deklaracje Nawrockiego. Jego zdaniem jakąś deklarację woli współpracy z rządem w pewnych kwestiach prezydent-elekt powinien złożyć.
Deklaracja jednak to jedno, ale jaka będzie praktyka? - pytał retorycznie gość Tomasza Terlikowskiego. Czekają nas dwa lata bardzo trudne, bo równocześnie będą trwały przygotowania do wyborów parlamentarnych - mówił polityk.
Według Komorowskiego sytuacja nie jest jednak beznadziejna, a Nawrocki może spróbować wybić się na niezależność od swojego zaplecza politycznego i pokazać, że potrafi dogadać się z rządem w kluczowych kwestiach. Według byłego prezydenta, możliwe byłoby też stworzenie wspólnego frontu politycznego w kwestiach sądownictwa. Szanse na taki scenariusz Komorowski ocenia jednak nisko.
Nie jestem pewien, czy Karol Nawrocki może się usamodzielnić. Nie jestem pewien, czy będzie chciał. Stoimy w obliczu ryzyka straconych lat, popsutej opinii o Polsce na zewnątrz i chaosu w kraju - ocenił.
Czy rząd Donalda Tuska przetrwa porażkę Trzaskowskiego? Zdaniem Bronisława Komorowskiego - tak. Pojawia się tu jednak duży znak zapytania. Jest prawie pewne, że nowy prezydent będzie torpedował rządowe reformy. Przed gabientem Tuska okres paraliżu w najważniejszych kwestiach, związanych zwłaszcza ze sprawami wewnętrznymi.
Według mnie rząd przetrwa, jeśli Tusk i koalicjanci będą tego chcieli. Pytanie, w jakiej kondycji. Według mnie, w kiepskiej. Ale jeśli Donald Tusk uzna w kalkulacjach, że ryzyko mu się opłaca, może zdecydować o wcześniejszych wyborach. Podobne kalkulacje będą się odbywały po drugiej stronie sceny politycznej, w PiS. Oni też muszą zdecydować, czy bardziej im się opłaca dążyć do wcześniejszych wyborów, czy pokazywać przez 2 lata, że rząd Tuska jest nieskuteczny - mówił Komorowski.
Podziwiam Rafała Trzaskowskiego za to, że po przegraniu pierwszych wyborów prezydenckich, zdecydował się kandydować ponownie - mówił Bronisław Komorowski. Wydaje mi się, że zrobienie tego trzeci raz z rzędu nie wchodzi w grę - dodał.
To trzecie wybory prezydenckie, które wygrywa PiS. To powinno dać do myślenia jakiego kandydata powinno się wystawić w kolejnych wyborach - ocenił były prezydent.
Jeśli nie chcesz, aby umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF FM, subskrybuj nasz kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@RMF24Video.