W drugim secie pojedynku będąca jedną z największych niespodzianek bieżącej edycji Australian Open Bouchard zdołała w większym stopniu przeciwstawić się rywalce i prowadziła 2:0.
Co sobie wtedy powiedziałam? Szczerze? Że po prostu muszę wziąć rakietę i wygrać kolejne akcje - przyznała po tuż meczu Li. Tak też zrobiła i - mimo ambitnej postawy przeciwniczki - zakończyła spotkanie w dwóch setach.
Uśmiechnięta triumfatorka przeprosiła kanadyjskich kibiców za wyeliminowanie ich ulubienicy. Ona z pewnością kiedyś będzie w ścisłej światowej czołówce - pocieszyła ich.
W finale imprezy w Melbourne Li wystąpiła trzy lata temu i w ubiegłorocznych zmaganiach. W obu przypadkach musiała uznać wyższość rywalek - najpierw Belgijki Kim Clijsters, później Białorusinki Wiktorii Azarenki.
W innych zawodach Wielkiego Szlema do ostatniej fazy zmagań dotarła raz - w 2011 roku triumfowała w paryskim Roland Garros.
Bouchard natomiast w zakończonym właśnie występie w Australian Open zanotowała najlepszy wynik w karierze. 19-letnia Kanadyjka rozpoczęła nowy sezon pierwszym w karierze awansem do półfinału zawodów wielkoszlemowych. W poprzednim została uznana przez organizację WTA za "Debiutantkę Roku". Dotarła wówczas m.in. do finału turnieju w Osace, zadebiutowała w Wielkim Szlemie, osiągając trzecią rundę w Wimbledonie oraz drugą w Roland Garros i US Open.
(edbie)