Według pacjentów, problem dotyczy między innymi lecznic w Radomsku, Otwocku i Rzeszowie. Jeżeli uruchamiane są nowe programy lekowe, powinny iść za tym większe pieniądze. To przypomina uchylanie furtki i mówienie "Radźcie sobie sami". Skąd szpitale mają wziąć na to pieniądze? - zastanawia się w rozmowie z RMF FM profesor Jacek Jassem z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
Na czym polega problem?
Obecnie leczenie raka płuca odbywa się w ramach dwóch już istniejących programów lekowych: Leczenie niedrobnokomórkowego raka płuca (ICD-10 C 34) - B6 oraz Leczenie niedrobnokomórkowego raka płuca z zastosowaniem afatynibu i nintedanibu (ICD-10 C 34 ) - B63 - tłumaczą to pacjenci. Do programu z rozszerzeniem B6 w maju doszły dwa leki - niwolumab i pembrolizumab, do B63 doszedł nintedanib. Obydwa programy istniały wcześniej, przed majem i lipcem, i właśnie w ramach tych programów leczeni byli pacjenci. Po nowych refundacjach w maju i lipcu nie zwiększyła się kwota kontraktów z NFZ w ramach tych programów w poszczególnych szpitalach, a w niektórych się nawet zmniejszyła - zaznaczają.
To oznacza - jak podkreślają w petycji - że szpitale miały pewną pulę pieniędzy na leczenie pacjentów grupą danych leków dostępnych w ramach tych dwóch programów. Po dodaniu do programów trzech nowych leków, grupa leków się powiększyła, ale pula pieniędzy nie, a nawet się zmniejszyła. Tymczasem te nowe leki nie zastępują tych wcześniej dostępnych, tylko poszerzają możliwości terapeutyczne, co oznacza, że można leczyć więcej pacjentów, ale nie ma pieniędzy. Stąd też apel Stowarzyszenia - przekonują chorzy.