RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Politycy mają przedsiębiorców gdzieś

Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Bank Światowy umieścił Polskę na 70. miejscu w rankingu Doing Business 2011. I co? I nic. Nikogo to tak naprawdę nie interesuje.

Zaczęło się od Adama Szejnfelda. Był twarzą gospodarczej odnowy naszego kraju. To on miał dowodzić Platformą Obywatelską w walce o zniesienie barier dla przedsiębiorców. Jako wiceminister gospodarki zapowiadał wiele i przyjmował u siebie świat biznesu. Ogłosił nawet wielki i piękny plan jednego okienka, który w teorii miał polegać na tym, że firmę będzie zakładało się od ręki. W jednym urzędzie, u jednej pani, albo pana w okienku. I co? I nic.

Poseł Szejnfeld popadł w niełaskę gdzieś w okolicach afery hazardowej. Jak mówił premier Donald Tusk, Szejnfeld „stał się mimowolnym uczestnikiem tej sprawy i jego obecność w rządzie byłaby teraz obciążeniem”. I tak pan poseł gdzieś zaginął. Ostatnio wrócił jako nowy szef sejmowej komisji Przyjazne Państwo. Zapowiada rewolucje i szybkie działanie. I co? I na razie nic!

Tu pojawia się nazwisko kolejnego bohatera walki o wolność gospodarczą - Janusza Palikota. Lubelski poseł jako doświadczony przedsiębiorca miał kierować wspomnianym Przyjaznym Państwem. Zaczęło się hucznie. Skończyło się na gumowych penisach, świńskich głowach i wyrzuceniem rozkochanego w polityce Palikota z komisji. I co? I znowu nic.

Zostaje obecna władza. Teoretycznie, o ułatwienie życia przedsiębiorcom powinien dbać wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. Nie muszę zadawać pytania „I co?”, bo wiadomo, że nic. Premier Pawlak co najwyżej zabłysnął pomysłem unieważnienia opcji walutowych. Pomysł równie absurdalny, co krótko żyjący. Twierdził, że trzeba unieważnić umowy na których traciły firmy. W efekcie straciłyby banki, które swoje straty oczywiście przełożyłyby z powrotem na przedsiębiorców. Czyli znowu nic sensownego.

Honor trzeba oddać tylko ministrowi sprawiedliwości. Krzysztof Kwiatkowski pokusił się ostatnio o jedyną w tym rządzie realną zmianę, czyli wprowadzenie elektronicznych sądów. Na razie są w powijakach. Zobaczymy jak będą działały. Krok w zdecydowanie dobrym kierunku.

I jeśli chodzi o sukcesy rządu - to tyle. Wygląda na to, że pomocy znikąd.

Ale, ale! Jest jeszcze prezydent Bronisław Komorowski. Wczoraj spotkał się z organizacjami przedsiębiorców. I co? Nie, nie, wcale nie nic. Pozwolę sobie zacytować pana prezydenta Komorowskiego za Polską Agencją Prasową:

Nie zamierzam walczyć z rządem (...) i nie zamierzam wyręczać rządu. Natomiast zamierzam wspierać rząd w zamysłach reformatorskich (...). Zamierzam rząd do tego namawiać, a jeśli trzeba będzie, to i poganiać

 Okres takich romantycznych zrywów mamy już za osobą. Potrzeba nami dzisiaj mądrej odwagi w mówieniu o potrzebie pogłębienia polskiego sukcesu

Mówił także o potrzebie wspólnej akceptacji, zgody i prosił przedsiębiorców o wypisanie wszystkich bolączek. Jakby nikt ich nie znał. Konkret naprawdę wylewał się tam oknami…

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt tak naprawdę nie zmusza naszej władzy do modernizowania gospodarki.

Opozycja praktycznie nie istnieje. Prawo i Sprawiedliwość żyje głównie tragedią smoleńską. I to oczywiście bardzo poważna sprawa, ale nie jedyna. Politycy PiS kompletnie zapominają o gospodarce czy realnych problemach państwa. Teraz, po 10 kwietnia, ekonomiczną twarzą PiS-u została posłanka Beata Szydło. I, niestety, jest kompletnym nieporozumieniem. Tylko krytykuje. Konkretnych propozycji zrobienia czegoś brak. Chociaż nie – są stypendia kopernikańskie i rzucony jakby przypadkiem pomysł podatku bankowego. Naprawdę imponujące. Od opozycji trzeba wymagać więcej.

I co? I nic?

Nasi przedsiębiorcy muszą więc tradycyjnie skupić się na pracy samemu.

Chociaż czasem słuchając polityków, może i lepiej, że nie angażują się w gmeranie przy gospodarce, bo dopiero byłoby wielkie NIC.

Źródło: RMF FM FB
Dalsza część artykułu pod materiałem video: