Wojska brytyjskie wkroczyły do Basry w poniedziałek, kończąc w ten sposób oblężenie miasta, trwające praktycznie od początku wojny.
Teraz jednak przed Brytyjczykami stoi kolejne, bardzo poważne wyzwanie - utrzymanie porządku publicznego w trakcie tworzenia przez nich cywilnej administracji w mieście. Irakijczycy przyjęli żołnierzy koalicji z mieszanymi uczuciami, spodziewając się anarchii, której zapobiec mogłoby jedynie przywrócenie elementarnego bezpieczeństwa na ulicach oraz wznowienie dostaw prądu i wody.
Poza uzbrojonymi rabusiami po Basrze i innych miastach krążą także drobniejsi złodzieje, z wózkami pełnymi skradzionego dobra. Niektórzy używają osłów do ciągnięcia zdobyczy, nie bacząc na trwający jeszcze ostrzał. Rabusie wyczyścili zbombardowane fabryki, domy mieszkalne i inne budynki. Zabrali wyposażenie przemysłowe, sprzęt elektryczny i elektroniczny, a nawet materace i poduszki.
Zdaniem generała Ali Shukri z Centrum Bliskiego Wschodu na uniwersytecie w Oksfordzie, siły amerykańskie i brytyjskie muszą działać szybko. Ludzie nie zamierzają wierzyć oświadczeniom, że przyszliśmy po to, by budować Irak. Irak jest niszczony na oczach sił koalicyjnych - powiedział Shukri w wywiadzie dla BBC.
FOTO: Archiwum RMF
05:55