Obserwując brytyjskie media można odnieść wrażenie, że wojny już nie ma. Na pierwszych stronach gazet jakiś poseł bije się w piersi, bo oglądał w parlamencie pornografię. Kilkakrotny mistrz turnieju tenisowego w Wimbledonie, Boris Becker skazany został na karę więzienia za oszustwa. Jakaś walijska wioska została najlepszą nadmorską miejscowością na Wyspach. Zrobiło się cieplej i Brytyjczycy delektują się długim weekendem. Powtarzam sobie, że mają do tego prawo. Nie da się cały czas myśleć o wojnie. Przychodzi zmęczenie. Zresztą nie ma znaczenia, że nie myślimy o niej w Londynie czy Paryżu, jeśli będzie atomowa. A informacje nadchodzące z Ukrainy są szokujące.
Według burmistrza Mariupola, w ciągu dwóch miesięcy Rosjanie zabili w jego mieście więcej ludzi, niż zrobili to Niemcy podczas II wojny światowej. Jest już 20 tys. ofiar, czyli dwa razy więcej niż za Hitlera. Zniknęły też dwa autobusy z ludźmi uciekającymi z okupowanych terenów. Nikt nie wie, co się z nimi stało. Jednoczenie według informacji rosyjskiego minerstwa spraw zagranicznych, od początku wojny ponad milion osób zostało ewakuowanych z Ukrainy do Rosji. Siergiej Ławrow mógł równie dobrze powiedzieć - bierzemy zakładników i co nam zrobicie?! Pojawiły się informacje o próbach wymiany ukraińskich cywilów na pojmanych rosyjskich żołnierzy. Konwencja Genewska tego zakazuje.
Tymczasem w Marupolu zaczęto kolportować rosyjską gazetę o nazwie Donickaja Respublika - to organ separatystycznego regionu na wschodzie Ukrainy. Na pierwszej stronie nagłówek - Mariupol na zawsze z Rosją - i zdjęcie Putina z ministrem obrony Shoigu. Panowie patrzą na siebie z miłością, której może dorównać jedynie znana fotografia Breżniewa całującego Honeckera. A może to współczucie? Brytyjskie media donoszą o zabiegu chirurgicznym, któremu niebawem poddany zostanie rosyjski prezydent. Prawdopodobnie chodzi o raka tarczycy - to mogłaby tłumaczyć mimika jego twarzy. Są jeszcze podejrzenia o chorobę Parkinsona i liczne patologie, których nie da się operować.
Z kolei ukraińska armia ma nowy legion. Składa się z Rosjan mieszkających w Ukrainie. Nazwano go wymownie - Wolność dla Rosji - to poziom "level hard" tej koszmarnej wojny. Można sobie wyobrazić, co ryzykują ci żołnierze, jeśli popadną w niewolę - na pewno nie czeka tam na nich filiżanka kawy. Muszą jeszcze wspomnieć o innej armii, bo wprawiła mnie w osłupienie. Liczy 7676 osób - spora dywizja - każda uzbrojona w jeden instrument, poruszający się w kręgu pięciu prostych akordów. Na wrocławskim rynku ustanowiono właśnie gitarowy rekord Guinnessa w liczbie ludzi grających "Hey, Joe", Jimmy’ego Hendrixa". A ja się dziwię, że media na Wyspach fascynują się byłą gwiazdą tenisa!?