26 szpitali powiatowych z województw świętokrzyskiego i lubelskiego wypowiedziało umowę z NFZ. Oznacza to, że po trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia, szpitale będą wystawiać pacjentom rachunki za leczenie.

Szpitale protestują w ten sposób przeciwko złym - ich zdaniom - kontraktom. Lesław Abramowicz, prezes NFZ, wyjaśnił, że prowadzone są rozmowy z innymi szpitalami, by te przejęły leczenie pacjentów.

Problemy mogą mieć mieszkańcy powiatów, w którym jest tylko jeden i to ten "zbuntowany" szpital. Abramowicz twierdzi jednak, że takich miejsc jest mało: W większości powiatów odległości między poszczególnymi powiatami są w granicach 20-30 kilometrów i nie stanowi to dziś większego problemu, bo to jest tyle samo, co przejechanie z jednego końca Warszawy na drugi.

Kilkanaście szpitali w woj. łódzkim ma 30 kwietnia wypowiedzieć kontrakty Narodowemu Funduszowi Zdrowia. W lipcu mogą przestać przyjmować pacjentów. Podobna sytuacja panuje w Szpitalu Wojewódzkim w Kielcach. W Starachowickim szpitalu, pacjenci jedzą obiady tylko dzięki rolnikom. czytaj więcej

NFZ będzie też refundował koszty leczenia w „zbuntowanych” placówkach. Ale nie wszystkie: Rachunki związane z ratowaniem życia Fundusz będzie akceptował, wszystkie inne nie - dodał prezes Abramowicz.

Szpitale powiatowe domagają się m.in. udziału w pracach legislacyjnych nad ustawami związanymi z ochroną zdrowia oraz realizacji tzw. ustawy 203. Na jutro Związek Powiatów Polskich zapowiada demonstrację w Warszawie.