Według "WSJ" Izrael przygotował plan definitywnego rozprawienia się z Hamasem, który na wojnę z państwem żydowskim przygotował sieć podziemnych tuneli, gdzie znajdują się kryjówki dla bojowników organizacji i magazyny broni służącej do prowadzenia walk. To drugie, podziemne miasto jest systemem połączonych i splątanych przejść, schronów i pomieszczeń.
Jak mówiła, cytowana przez dziennik "Haaretz" 85-letnia zakładniczka uwolniona przez Hamas, niektóre z tych ukrytych głęboko pod powierzchnią sal mogą pomieścić nawet 25 osób.
Znajdujące się głęboko pod ziemią chodniki i pomieszczenia są niemożliwie do zniszczenia z poziomu gruntu żadnym rodzajem pocisków czy ładunków wybuchowych. Aby spowodować ich wysadzenie i zawalenie trzeba wysyłać do tuneli żołnierzy, a ci są narażeni na miny, pułapki i czyhających na nich palestyńskich bojowników.
Jak podaje "WSJ", Izrael postanowił zalać podziemne miasto wodą tłoczoną z Morza Śródziemnego. W tej sprawie podjęto konsultacje z Waszyngtonem, obawiając się reakcji Stanów Zjednoczonych na tak drastyczne posunięcie. Zdaniem anonimowych amerykańskich urzędników, zatopienie tuneli może wprawdzie wypędzić na powierzchnię Hamas, ale nie jest to wcale pewne - wszystko trwałoby tygodnie i ten czas wystarczyłby na ucieczkę.
Niewiadomą będzie przy takim posunięciu także los ok. 130 zakładników uprowadzonych z Izraela podczas ataku Hamasu 7 października.
Jeszcze jedna rozważana kwestia wiąże się ze skutkami wtłoczenia pod ziemię milionów ton morskiej wody. Wiązałoby się to ze zniszczeniem systemu wodociągowo-kanalizacyjnego w mieście Gaza City i z długotrwałym zanieczyszczeniem wód podziemnych. Amerykanie przestrzegli Izraelczyków, że narażają mieszkańców Strefy Gazy na odcięcie dostaw wody, a jednym z warunków postawionych premierowi Benjaminowi Netanjahu przez prezydenta Joe Bidena było ograniczenie strat i cierpień ludności palestyńskiej podczas prowadzonej operacji odwetowej.
Bardzo prawdopodobne, że skutkiem zatopienia tuneli byłoby też zniszczenia zabudowań i ulic na powierzchni.
Tymczasem, jak donosi "Haaretz" powołując się na raport Izraelskich Sił Obronnych (IDF), już w połowie listopada w pobliżu obozu dla uchodźców Al-Shati "zakończony został montaż dużych pomp do tłoczenia wody morskiej (...). Każda z co najmniej pięciu pomp może pobierać wodę z Morza Śródziemnego i tłoczyć do tuneli tysiące metrów sześciennych wody na godzinę, zalewając je w ciągu kilku tygodni".
Jak twierdzi "WSJ" zastrzeżenia Stanów Zjednoczonych, oglądających się na zdanie opinii publicznej, nie sprawiły, że Izrael porzucił plan. Na nagraniach dostępnych m.in. na platformie X (dawniej Twitter) mają się rzekomo znajdować ujęcia pokazujące, że tłoczenie wody przez armię izraelską już się rozpoczęło.
"Haaretz" przypomina, że w latach 2013 i 2015 to Egipt dokonywał zatapiania tuneli budowanych przez Palestyńczyków. Chodzi o sieć chodników pod granicą Strefy Gazy z Egiptem, którymi Palestyńczycy szmuglowali zaopatrzenie i broń do blokowanej przez Izrael enklawy.