Artur Fałek, dyrektor departamentu leków Ministerstwa Zdrowia, oczekuje, że do zakończenia negocjacji producent obu leków będzie udzielał szpitalom rabatu - tak by nie stawały przed wyborem: podać lek czy zadłużać szpital. Czy firma, która zarabia na leku 40 miliardów, nie jest w stanie wykonać takiego gestu, udzielić rabatu? Takie pytanie zostało zadane. Na odpowiedź czekamy. Zaraz po świętach mamy zaplanowane spotkanie - mówi Fałek.
Docelowo ministerstwo chce przymusić producenta do obniżki cen leków, które dziś kosztują 20 tysięcy złotych za opakowanie. Dlatego resort złożył do Agencji Oceny Technologii Medycznych wniosek o wyliczenie "akceptowalnych kosztów leczenia" przy ich użyciu. Technologie medyczne muszą być analizowane pod względem zasadności ich finansowania - mówi Fałek.
Poza tym, według niego, w leczeniu szpiczaka i przewlekłej białaczki można stosować kilka innych leków. To prawda - tyle że, zdaniem hematologów, inne leki nie są tak dobrze tolerowane przez chorych i tak skuteczne.
Do pierwszej rozmowy na temat refundacji leków doszło w ministerstwie wczoraj. Ustalono, że tydzień po świętach producent preparatów złoży wnioski refundacyjne. Na kolejne rozmowy cenowe ma przylecieć szefostwo firmy z Anglii.