Regionalny szczyt 16 państw w Ałma Acie w Kazachstanie przebiega pod znakiem indyjsko-pakistańskiego sporu o Kaszmir. Premier Indii Atal Behari Vajpayee i prezydent Pakistanu Pervez Musharraf wzajemnie oskarżali się o potęgowanie napięć. Pozostali uczestnicy szczytu dwoją się i troją, starając się doprowadzić do negocjacji dwóch przywódców, którzy po raz pierwszy od pół roku zasiedli przy jednym stole.

Zdaniem obserwatorów tylko negocjacje pozwolą uniknąć wojny między Indiami a Pakistanem. Oba państwa, posiadające broń jądrową, zgromadziły po obu stronach granicy ponad milion żołnierzy. Pakistan przeprowadził ostatnio testy rakietowe. Indie planują na dziś ćwiczenia lotnicze w Kaszmirze; miasta zostaną zaciemnione.

Dziś rano podczas szczytu w Ałma Acie Indie po raz pierwszy od dłuższego czasu wyraziły gotowość rozmów z Pakistanem. Premier Indii Atal Behari Vajpayee podkreślił jednak, że najpierw Pakistan musi wywiązać się z obietnic dotyczących walki z terroryzmem: Wielokrotnie podkreślaliśmy, że jesteśmy gotowi omówić sporne kwestie z Pakistanem, w tym kwestie stanów Dżamu i Kaszmir. Jednak wcześniej musi zostać położony kres transgranicznemu terroryzmowi - powiedział hinduski premier.

Ze swej strony Pervez Musharraf po raz kolejny podkreślił, że Pakistan nie będzie krajem, który rozpocznie wojnę, jednak w razie ataku będzie się bronił: Nie da się klaskać jedną dłonią. Potrzeba do tego dwóch. I ta druga musi w takim samym stopniu uniknąć wojny. Tylko w ten sposób nie dojdzie do konfrontacji - twierdzi Musharaff.

Dyplomatyczne wysiłki mające nie dopuścić do wojny Indii z Pakistanem prowadzą też Stany Zjednoczone. W tym tygodniu do regionu pojedzie zastępca sekretarza stanu Richard Armitage, zaś w przyszłym tygodniu amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld

rys. RMF

08:15