Nasz dziennikarz usłyszał w ministerstwie, że nie można uznawać deklaracji wygłaszanych w mediach za formalne zaproszenie. Co więcej, przedstawiciele resortu stwierdzili, że rozmowy nie mają sensu, bo lider protestów, Sławomir Izdebski, "uciekł" z ostatniego spotkania.
O poranku atmosfera na miejscu protestu zaczęła się robić gorąca. Policjanci wezwali rolników do powrotu do traktorów i odjazdu w ciągu kilkunastu minut. W odpowiedzi usłyszeli, że to niemożliwe. Wtedy rozpoczęto legitymowanie wszystkich pikietujących. Na miejscu pojawili się też oddziały prewencji w pancerzach i z tarczami.
Na razie, mimo bardzo napiętej sytuacji nie doszło jeszcze do żadnych incydentów. Rolnicy cały czas obstają przy swoim i twierdzą, że zostaną w Zakręcie do południa.