Sprawa, już raz umorzona w 1997 roku, wróciła na wokandę Sądu Okręgowego w Bydgoszczy za sprawą nowych zeznań świadków koronnych. Wznowiony proces był wyjątkowo trudny i opierał się prawie wyłącznie na poszlakach. Świadek koronny pokazał w sądzie fotografię, na której widać "Rzymianina" i identyczne - jego zdaniem - ciężarki. Zeznał też, że jeden z zabójców opowiadał mu o szczegółach zbrodni.
Obaj mężczyźni mieli jednak alibi, bowiem widziano ich w hotelu w Bieszczadach kilka godzin po zabójstwie. Zdaniem obrony nie mogli dotrzeć tam tak szybko. Sąd uznał zaś, że same poszlaki to za mało, by wydać wyrok za morderstwo.