Pomimo że zwolnieni związkowcy nie mają prawa wstępu do zakładu, jako liderzy związków wystąpili ustnie do dyrekcji o wydanie przepustek. Grożą, że w razie ich niewydania powiadomią prokuraturę o utrudnianiu działalności związkowej.
Byli pracownicy zapowiedzieli, że ich zwolnienia nie będą podstawą do protestu w kopalni. Oświadczyli jednak, że będą protestować, jeśli kolejne zwolnienia przyjmą charakter „prześladowania pracowników”.
Zdaniem obu związkowców, zarzuty, na podstawie których JSW dyscyplinarnie zwolniła ich z pracy, są bezzasadne i zbyt ogólnikowe. Twierdzą, że obejmuje ich prawna ochrona przed zwolnieniem przez rok jako byłych członków rady nadzorczej kopalni "Budryk”.