Opóźnienia będą poważne, mimo, że promy odpływają z portu Dover do Francji. Moi ludzie ryzykują życiem, próbując opanować ten chaos. Nie tylko Polacy utknęli w tym korku. My nie możemy wszystkich o wszystkim informować - mówi rzeczniczka policji. Według niej korek, który prowadzi do Dover ma 40 kilometrów długości i wciąż rośnie.
Sytuację pogarsza fakt, że co najmniej do południa pod kanałem La Manche nie będą kursowały pociągi łączące Londyn z Paryżem i Brukselą. Posłuchaj relacji korespondenta RMF FM: