W tej chwili dziura ozonowa nad Antarktydą osiągnęła rekordowo duże rozmiary, są jednak powody, by przewidywać, że za 15 lat zacznie się zmniejszać. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, chroniąca nas przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym Słońca warstwa ozonu zdoła się całkowicie odbudować.
Japończycy twierdzą, że sytuację poprawiły wprowadzone 20 lat temu ograniczenia produkcji freonów, wykorzystywanych w lodówkach i systemach klimatyzacyjnych, które niszczą ozon. Ale nie wszyscy się z tym zgadzają. Amerykanie niedawno opublikowali badania, z których wynika, że wpływają na to choćby naturalne zmiany aktywności słonecznej.
Dla nas to właściwie wszystko jedno. Byle tylko ozon miał się lepiej…